30 czerwca 2017

Stigo – składany skuter elektryczny

Z czym Wam się kojarzy Estonia? Nam już przede wszystkim z naprawdę wyjątkowym skuterem elektrycznym marki Stigo 🙂

Dlaczego Stigo jest taki wyjątkowy? Z naszego punktu widzenia, jako salonu specjalizującego się w hulajnogach elektrycznych, jest wyjątkowy, chociażby z tej prostej przyczyny, że… nie jest hulajnogą, co zresztą widać na załączonym zdjęciu. Wyjątkowe jest jednak w przypadku Stigo to, co najważniejsze jeśli chodzi o tzw. osobiste pojazdy elektryczne, a mianowicie — ten lekki, bo ważący jedynie 14 kilogramów, skuter elektryczny daje niesamowitą radość z jazdy. Zupełnie wyjątkowa jest też szybkość i łatwość składania Stigo. Wprawiony użytkownik jest w stanie zrobić to w mniej, niż 3 sekundy! Tak, tak — na zdjęciu na to nie wygląda, ale Stigo jest składany a po złożeniu możemy go ciągnąć za sobą, dokładnie w taki sam sposób jak walizkę. I jeszcze jedna rzecz, która wyróżnia Stigo — można go zarejestrować jako pojazd kategorii L1e (motorowery dwukołowe). Serio! Pytanie tylko, po co 😉 W Polsce akurat kompletnie nie ma potrzeby, ani prawnej ani praktycznej, rejestrowania Stigo. Tak czy owak, każdy egzemplarz przychodzi razem z europejskim certyfikatem zgodności, co umożliwia udanie się do urzędu komunikacji z wnioskiem o tablice rejestracyjne. Każdy egzemplarz ma też swój numer VIN.

Czas na szczegóły!

WŁĄCZANIE / WYŁĄCZANIE

Skuter uruchamiamy poprzez naciśnięcie i krótkie przytrzymanie przycisku włącznika, który znajdziemy tuż przy manetce gazu, na prawej rączce kierownicy.

W efekcie na wyświetlaczu zapala się biała lampka, następnie do białego okręgu na kolumnie kierownicy przykładamy specjalny stykowy kluczyk, co powoduje aktywację skutera.

Na wyświetlaczu pojawia się zegar z prędkością oraz wskaźnik poziomu naładowania baterii. To oznacza, że nasz skuter elektryczny jest gotów do jazdy.

Wyłączamy Stigo przez naciśnięcie i przytrzymanie tego samego włącznika, aż do momentu, w którym zgaśnie wyświetlacz.

Pamiętajmy, że zawsze musimy mieć ze sobą kluczyk, ponieważ skuter po dłuższej chwili braku aktywności automatycznie się wyłącza a bez kluczyka stykowego niestety go nie uruchomimy i pozostanie nam piesza wycieczka z ciągniętym za nami skuterem. Czynność ta odbywa się nadspodziewanie płynnie, ale my mimo to zdecydowanie uważamy, że lepiej nim jechać, niż go ciągnąć 😉

SILNIK I BATERIA

Stigo wyposażony jest w umiejscowiony w tylnym kole silnik o mocy 250W, co pozwala na osiągnięcie prędkości 25 km/h, jest to zresztą prędkość fabrycznie ograniczona przez producenta. Nam udało się wycisnąć o 1 km/h więcej, oczywiście bez dopingu, czyli po płaskim 🙂 Maksymalny kąt podjazdu został określony na 15% i przy takim, dosyć już stromym nachyleniu, prędkość Stigo wyraźnie spada, nawet jeśli będziemy cisnęli manetkę na maksa.

Klasyczny Stigo ma 1 baterię, która pozwala na pokonanie na pełnym ładowaniu baterii odległości do 20 kilometrów. Bateria jest zlokalizowana w lewej części ramy skutera. Dostępna jest też wersja z dwoma bateriami, czyli, Stigo+, wtedy mamy w każdej ramie po jednej baterii. Stigo+ od klasycznego różni się jedynie zasięgiem i minimalnie wagą (jest o nieco ponad 1 kilogram cięższy). Mając Stigo+ dystans, jaki możemy pokonać na jednym ładowaniu podwaja się, czyli jest to nawet 40 kilometrów. Wiadomo — to, czy pojedziemy tak daleko zależy od wielu czynników, od wagi użytkownika, warunków atmosferycznych, rzeźby terenu, nawierzchni. Niezależnie od tego, jak duży byłby ten zasięg, jeśli planujemy dłuższą wyprawę, niech nam wejdzie w krew sprawdzanie stanu naładowania baterii za każdym razem zanim wyruszymy w drogę.

Czas ładowania baterii od 0 do 100% to około 3 godziny dla Stigo i około 3,5 godziny dla Stigo+ (z tą drugą dostaniecie ładowarkę 3,5A, a z klasycznym modelem ładowarkę 2A). Niech Wam jednak nie przychodzi za często do głowy rozładowanie baterii do 0%! Takie użytkowanie, to gwarancja szybkiej śmierci baterii a zakup nowej dosyć wyraźnie wydrenuje nam kieszeń. Mądrze użytkowana bateria jest obliczona na zachowanie 70–80% swojej sprawności przez 5 lat, zakładając średni dzienny przebieg na poziomie 6 kilometrów i 220 dni używania rocznie.

Więcej na temat przedłużania żywotności baterii znajdziecie w innym naszym artykule, który jest poświęcony tylko temu tematowi.

Koszt prądu potrzebnego do pełnego naładowania Stigo, jest śmiesznie niski, co jest zresztą cechą wspólną wszystkich hulajnóg elektrycznych. Na pełne ładowanie akumulatora zużyjemy 0,21 kWh, co mnożąc przez średnie ceny energii elektrycznej i zasięg na jednym ładowaniu da nam koszt przejechania 100 kilometrów w okolicach 70… groszy! Gorąco pozdrawiamy szejków i firmy paliwowe &#*($)!

Stigo ładujemy ze zwykłego gniazdka za pomocą dołączonej do skutera ładowarki. Stacja dokująca jest zakryta zaślepką i przy złożony skuterze znajdziemy ją jakieś 20 cm nad siodełkiem.

KOŁA I PODEST / SIODEŁKO

Ogromną zaletą Stigo jest średnica kół, która wynosi prawie 30 cm, co znakomicie sprawdza się na naszych chodnikach i krawężnikach. Przejechaliśmy Stigo naprawdę kawał miasta i nie napotkaliśmy większych problemów. Jeśli chodzi i opony, to są to gumowe, pompowane do 2,4 bara, opony marki Kenda.

Z przodu skuter wyposażony jest w hamulce szczękowe a z tyłu w hamulce tarczowe. Udało nam się nawet zapiszczeć, niestety nie ruszając, a hamując przed samochodem, który nagle postanowił skręcić w ulicę, przecinając akurat ścieżkę rowerową…

Jak już się zdążyliście zorientować Stigo, w odróżnieniu od zwykłych hulajnóg, nie ma żadnego podestu, ma tylko i wyłącznie siodełko. Na pierwszy rzut oka, osobom przyzwyczajonym do siodełek rowerowych, siodełko skutera może się wydawać dziwne — szerokie i wykonane z tworzywa.

Rozwiewamy od razu obawy, jest naprawdę komfortowe. Siodełka rowerowe muszą brać pod uwagę to, że rowerzysta pedałując przemieszcza swój środek ciężkości, tutaj nogi cały czas podczas jazdy odpoczywają na specjalnych oparciach.

W związku z tym siodełko można było zaprojektować inaczej — jest szersze i zaskakująco wygodne, jak na siodełko z tworzywa. Przy tym producent zapewnia, że jest niezwykle trwałe.

DOPASOWANIE DO UŻYTKOWNIKA

Jedna z najbardziej zaskakujących rzeczy w Stigo, to fakt, że ani kierownica ani siodełko nie ma żadnej regulacji wysokości. I tu wychodzi kunszt projektowy autorów skutera — testowaliśmy go na osobach o wzroście od 160 do 190 cm i świetnie się nim jeździło każdej z tych osób! Może powyżej 2 metrów zacząłby się problem, nie wiemy tego, bo niestety nie dysponujemy żadną osobą o tak słusznym wzroście.

Nośność skutera jest określana przez producenta na 100 kilogramów.

KONTROLA JAZDY

Stigo jest wyposażony w bardzo zgrabny wyświetlacz, na którym zobaczycie prędkość, stan baterii oraz kody ewentualnych błędów (trzymamy kciuki, żeby nigdy Wam się to nie przydarzyło, jeśli jednak pojawi się jakiś błąd, to zapraszamy na Polną 28). Na wyświetlaczu jest też lampka kontrolna, która informuje nas o gotowości do uruchomienia pojazdu.

Jeśli chodzi o oświetlenie, to Stigo jest wyposażony w niewielką ale mocną lampę przednią, wbudowaną w kolumnę kierownicy. Możemy ją wyłączyć dwa razy szybko naciskając na ten sam przycisk, którego używamy do włączania i wyłączania skutera.

Jest też oczywiście lampa tylna, która świeci silniejszym światłem w momencie hamowania. Nawiązując przy okazji do wspomnianej na początku artykułu możliwości rejestracji Stigo, zaraz pod tylnym światłem mamy miejsce przeznaczone na montaż… tablicy rejestracyjnej.

Są też jak widać dwie fajne rury wydechowe!

To oczywiście głupi żart 🙂 Skuter jest w 100% elektryczny. A te rury to po prostu prowadnice, dzięki którym tak szybko i bezproblemowo składamy pojazd.

Mamy też “dzwonek” i tu od razu kilka słów na temat tego, skąd się wziął cudzysłów. To nie jest dzwonek, to jest… KLAKSON! Serio — nie klakson ale KLAKSON. Pierwsze naciśnięcie przyprawiło nas o poważny wypłosz. Potem się przyzwyczailiśmy, ale sygnał jest naprawdę imponujący. Nasza rada — trąbcie tylko i wyłącznie, gdy ktoś Was naprawdę mocno…

Hamujemy Stigo przez naciśnięcia na rączki hamulców, przedniego i/lub tylnego, a przyspieszamy jak w motocyklu, czyli przekręcając manetkę, która stanowi fragment prawej rączki kierownicy.

I tu ważna uwaga praktyczna związana z bezpieczeństwem użytkowania. Trzeba uważać, aby np. czekając na czerwonym świetle, dłoń nie zjechała nam na manetkę, bo możemy ją zupełnie niechcący przesunąć do dołu i ruszyć. Oby nie wprost pod nadjeżdżające samochody. Zwróćcie na to uwagę.

SKŁADANIE / ROZKŁADANIE

O tym jak łatwo składa i rozkłada się Stigo pisaliśmy już na początku ale warto to podkreślić jeszcze raz. Skuter wcale nie wygląda na składany a tu taka niespodzianka — 3 sekundy i voila 🙂

Zamiast opisywać proces składania i rozkładania skutera najlepiej będzie, jak obejrzycie ten krótki film: https://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=fP-cf8xe-9g

Spodobało nam się też w Stigo, że po przechyleniu już rozłożonego skutera delikatnie na bok stopka do parkowania składa się samoczynnie. Zdejmuje nam to z głowy pamiętanie za każdym razem o tym, aby przed ruszeniem złożyć stopkę. Prosta sprężynka i kłopot z głowy. Lubimy takie patenty 😉

Jeśli chodzi o wagę, to tak jak już pisaliśmy, klasyczny Stigo waży 14,1kg, natomiast Stigo+ 15,3kg. Wymiary skutera podczas jazdy to 1050mm x 480mm x 805mm (długość / szerokość / wysokość). Złożony i stojący w pozycji pionowej Stigo ma wymiary 480mm x 380mm x 1180mm. Złożony skuter opiera się na kółkach i specjalnym wsporniku, za który możemy również złapać pomagając sobie w rozkładaniu i składaniu pojazdu. Małe kółka z odblaskami po bokach służą nam oczywiście do tego, aby móc złożony skuter ciągnąć za sobą, dokładnie w ten sam sposób, jak robimy to z walizką.

PODSUMOWANIE

Bardzo zaimponowało nam to, że wszystko w Stigo wydaje się być świetnie przemyślane, nie ma w nim elementów zbędnych, dzięki czemu design skutera robi fantastyczne wrażenie. Wiadomo, rzecz gustu, na nas jednak zrobił. Ośmielamy się zresztą twierdzić, że nie tylko na nas, ponieważ byliśmy Stigo na otwarciu nowego odcinka Wartostrady w Poznaniu i odsetek reakcji typu, “Ty, patrz na to, ale czad!” wyniósł zdecydowanie ponad 50% 🙂

Co do parametrów, zarówno komfort jazdy, łatwość prowadzenia Stigo, jak i jego zasięg, zwłaszcza w wersji z dwoma bateriami, czynią z tego skutera absolutnie topowy model osobistego pojazdu elektrycznego.

Najkrócej mówiąc — zostaliśmy jego wielkimi fanami i z czystym sumieniem możemy Wam polecić obydwa modele. Jest to górna półka cenowa ale w przypadku tego skutera — jego parametrów, właściwości jezdnych, jakości użytych materiałów, jest to w 100% uzasadnione. Stigo doskonale sprawdzi się podczas długiej jazdy po mieście. Mając kilkanaście kilometrów z domu do pracy, od wiosny do jesieni, możecie śmiało wskakiwać na Stigo i zapomnieć o innych środkach lokomocji.

Stigo w naszej ofercie znajdziecie tutaj.

Na Wasze pytania i komentarze czekamy na profilu www.facebook.com/zwinnemiasto oraz pod adresem zwinnemiasto@gmail.com.

Have Fun!

Ta strona używa COOKIES! Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies, zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki.