fbpx

17 maja 2020

Nowe przepisy – którędy pojedziemy legalnie?

Kilka dni temu pojawił się z dawna wyczekiwany, nowy projekt ustawy, która ma za zadanie uregulować zasady rządzące ruchem e-hulajnóg.

Najpierw nasz komentarz do projektu a później opis praktycznych konsekwencji proponowanych przepisów (przy założeniu, że ustawa wejdzie w życie w niezmienionym kształcie).

Jak możemy przeczytać na stronie Rządowego Centrum Legislacji „Efektem projektowanych zmian będzie prawne uporządkowanie ruchu urządzeń transportu osobistego (np. hulajnóg elektrycznych), co z kolei – m.in. poprzez znaczne ograniczenie ruchu tych urządzeń na chodnikach i drogach dla pieszych – zapewni wyższy poziom bezpieczeństwa uczestników ruchu drogowego (zarówno pieszych, jak i użytkowników wskazanych wyżej urządzeń), a także wpłynie pozytywnie na komfort korzystania przez pieszych z przeznaczonej dla nich infrastruktury drogowej. Ponadto projektowana regulacja pozwoli na jednoznaczne określenie, zasad ruchu drogowego adresowanych do użytkowników urządzeń transportu osobistego. W przedmiotowym zakresie przeprowadzona została analiza skutkująca stwierdzeniem, że osiągnięcie zamierzonego celu jest możliwe jedynie poprzez proces legislacyjny projektowanej ustawy.”

Wniosek o konieczności prawnego uregulowania UTO cieszy, bo jednoznaczny status UTO pozwoli na dalszą popularyzację urządzeń transportu osobistego. Każdy użytkownik będzie wreszcie wiedział na czym stoi (a raczej czym i którędy jedzie). Miasta natomiast, z których wiele opracowuje aktualnie „wieloletnie strategie rowerowe” zaczną, miejmy nadzieję, myśleć o tych strategiach w nieco szerszym kontekście i powstaną „wieloletnie strategie mikromobilności”, które będą brały pod uwagę nie tylko rower, ale także UTO.

Cieszy nas również ton uzasadnienia tego projektu ustawy w porównaniu z poprzednim projektem. Da się w nim zauważyć o wiele większą wiarę autorów w pozytywne skutki upowszechniania się UTO. Miło przeczytać, że „Projektowane rozwiązania, wprowadzają dodatkowy środek transportu stanowiący uzupełnienie dla innych środków transportu indywidualnego i zbiorowego, co wpłynie na poprawę mobilności osób – zwłaszcza w dużych aglomeracjach miejskich, a także na popularyzację ekologicznych środków transportu. Może również poprawić mobilność osób starszych oraz niepełnosprawnych”. Dalej natomiast przeczytamy, że „Projektowane zmiany przepisów wpłyną na popularyzację środków transportu nieemitujących zanieczyszczeń powietrza. Ponadto mogą wpłynąć na ograniczenie korzystania – zwłaszcza w dużych aglomeracjach miejskich – z pojazdów posiadających napęd spalinowy.”

Od kilku lat mówimy o tym głośno i wyraźnie – UTO to szansa na lepsze miasta. W ubiegłym roku w mediach prym wiodła jednak narracja o złej hulajnodze, która sieje śmierć i zniszczenie na chodnikach polskich miast. Autorzy projektu ustawy na szczęście nie dali się zwieść tym opowieściom i dostrzegli jak wiele mocnych argumentów przemawia za UTO. Może nieco pomogła w tym pandemia, która pokazała, że hulajnoga niekoniecznie jest największym nieszczęściem, jakie kiedykolwiek spadło na ludzkość…

A co praktycznie wynika z aktualnego projektu ustawy?

Przede wszystkim pojawia się w nim jednoznaczna definicja UTO. Jak czytamy w rządowym uzasadnieniu „Projektowane przepisy wprowadzają do ustawy – Prawo o ruchu drogowym definicję urządzenia transportu osobistego i określają dla tego pojazdu maksymalne wymiary (szerokość – nieprzekraczająca w ruchu 0,9 m, długość – nieprzekraczająca 1,25 m) oraz maksymalną prędkość jazdy ograniczoną konstrukcyjnie do 25 km/h, jak również źródło napędu (napęd elektryczny)”.

Czyli po pierwsze napęd elektryczny i żaden inny, spalinówkom dziękujemy.

W definicji pojawiają się wymiary maksymalne. Szerokość 90 cm i długość 125 cm. O ile szerokość wydaje nam się dobrze dobrana o tyle z długością będziemy polemizować. Naszym zdaniem ta długość powinna być o 10 cm większa. Długość hulajnóg z 10-cio calowymi kołami, amortyzacją w postaci wahaczy, podestem, na którym można bezpiecznie postawić obydwie stopy, często o kilka cm przekracza aktualnie proponowany limit. Nie widzimy powodu, dla którego e-hulajnoga musiałaby z mocy prawa być wyraźnie krótsza od roweru. Jesteśmy też przekonani, że tam gdzie ma to sens warto zbliżać przepisy do tych, obowiązujących w innych krajach UE. Jak może część z Was wie największym na świecie rynkiem UTO jest Francja a tam maksymalna długość UTO wynosi właśnie 135 cm.

Niebawem zamieścimy tu tabelę pokazującą niektóre popularne dziś modele hulajnóg z zaznaczeniem, które spośród nich stałyby się wyłączone z ruchu w przestrzeni publicznej, gdybyśmy za maksymalną przyjęli długość 125 cm.

Definicja wyznacza też maksymalną prędkość UTO na 25 km/h. Prędkość musi być ograniczona konstrukcyjnie, czyli nie może być odblokowywana żadnym przyciskiem. UTO w przestrzeni publicznej po prostu nie będzie miało prawa poruszać się szybciej. Co więcej, na chodniku kierujący UTO musi jechać z prędkością pieszego (około 6-8 km/h) oraz zawsze ustępować pieszemu miejsca i pierwszeństwa. Ten akapit artykułu niebawem rozbudujemy o szerszy komentarz.

Warto też zauważyć, że z definicji zniknęła proponowana wcześniej waga maksymalna UTO równa 20 kg. Jest to niewątpliwie bardzo rozsądne posunięcie, stawiające na urządzenia z dużym akumulatorem i w efekcie większym zasięgiem oraz urządzenia większe a przez to stabilniejsze i bezpieczniejsze w jeździe. Wielokrotnie zwracaliśmy uwagę, że będąca jeszcze jakiś czas temu w obiegu propozycja ograniczenia wagi UTO do 20 kg a mocy do 250W to cofnięcie tych pojazdów technologicznie o wiele lat i sprowadzenie ich ponownie do roli dziecięcej zabawki.

W projekcie ustawy pojawia się też jednoznaczne określenie zasad, którędy UTO ma się poruszać. Co do zasady w terenie zabudowanym UTO jedzie pasem ruchu dla rowerów i drogą dla rowerów. Jeśli takowych nie ma może wjechać na jezdnię, o ile dopuszczalna prędkość na jezdni wynosi maksymalnie 30 km/h. Jeśli nie ma dróg rowerowych a dopuszczalna prędkość na jezdni jest wyższa, to UTO może jechać chodnikiem (ale tak jak wcześniej pisaliśmy – z prędkością pieszego, ustępując pierwszeństwa osobom pieszym).

Poza terenem zabudowanym UTO może się poruszać tylko i wyłącznie pasem ruchu dla rowerów i drogą dla rowerów a także chodnikiem lub drogą dla pieszych. Nigdy nie ma natomiast prawa poruszać się jezdnią. Ten akapit artykułu również niebawem rozbudujemy, ponieważ budzi on wiele naszych zastrzeżeń. Rozumiemy, że autorzy projektu po prostu przyjęli, że miejsce UTO jest w mieście a nie poza miastem i że zrobili to kierując się troską o bezpieczeństwo uczestników ruchu ale proponowane ograniczenie ma też swoje ciemne strony.

Projekt przewiduje 6 miesięcy na dostosowanie już jeżdżących UTO do wszystkich przepisów ustawy. Dostosowanie prędkości będzie w większości przypadków możliwe, co natomiast jeśli w ostatecznie przyjętej ustawie pozostanie zapis o maksymalnej długości? W tym przypadku dostosowanie UTO do przepisów raczej nie będzie możliwe (a nawet jeśli, to na pewno nie tanie) i pozostanie przesiąść się na UTO zgodne parametrowo z ustawą.

Projekt ustawy jasno też precyzuje, że UTO to sprzęt jednoosobowy (wprowadzony zostaje zakaz jazdy z dzieckiem, czy innym dorosłym jako pasażerem). UTO nie posłuży nam też do przewozu towarów (też jest to zabronione). Jest również punkt, który pewnie zmartwi wiele osób, czyli „zakaz dopuszczania osoby w wieku do 10 lat, do używania urządzenia transportu osobistego na drodze. Z tego względu, osoby poniżej 10 roku życia nie mogą korzystać z urządzeń transportu osobistego na drodze również w przypadku, gdy pozostają pod opieką osoby dorosłej.” My wprawdzie zawsze powtarzaliśmy, że UTO to nie jest prezent komunijny ale sporo osób wie lepiej… Rodzice swoich nad wiek rozwiniętych motorycznie dzieci, mogą się jednak mimo wszystko cieszyć, że w Polsce nie został skopiowany zapis niemieckiej ustawy, w której minimalny wiek użytkownika UTO to 14 lat.

Z istotnych rzeczy, warto jeszcze wspomnieć, że w projekcie nie ma nic o obowiązkowym ubezpieczeniu (każdemu zalecamy mimo to wykupić dobre ubezpieczenie OC), nie ma nic o konieczności rejestracji UTO (a obowiązek taki jest np. w Niemczech), nie ma też obowiązku jazdy w kasku. Tu jednak nasze stanowisko mam nadzieję znacie – absolutnie nigdy nie wyjeżdżajcie UTO w najkrótszą nawet trasę bez kasku! Ten kask może Wam uratować nie tylko zęby, czy zdrowie ale nawet życie.

I jeszcze jeden cytat z uzasadnienia projektu, w którym autorzy zwracają uwagę na rzecz z pozoru błahą, która w przypadku jakiegoś niefortunnego zdarzenia drogowego i jego konsekwencji prawnych, błaha wcale może nie być. Otóż „W przypadku kolizji kierujący urządzeniem transportu osobistego traktowany będzie jak rowerzysta, nie jak pieszy.” W konsekwencji np. jadący UTO po chodniku, który wjedzie w pieszego będzie zawsze tym, który jest winny.

Wiele ciekawych konsekwencji projekt niesie też dla branży operatorów e-hulajnóg z wypożyczalni. Tych konsekwencji analizować nie będziemy, ponieważ to nie nasze podwórko – my hulajnóg nie wynajmujemy a sprzedajemy. Zauważyć jednak warto, że w projekcie pojawił się zapis, iż operatorzy e-hulajnóg wypożyczanych będą musieli podpisać umowy z miastami, aby móc oferować tam swoje usługi. Bez pisemnej umowy z miastem nie ma biznesu. Daje to mocną kartę przetargową samorządom, które – zwłaszcza w dobie nadciągającego kryzysu gospodarczego i dziurawych budżetów – na pewno będą chciały na tym dopuszczeniu e-hulajnóg do ruchu zarobić. Z drugiej strony operatorzy hulajnóg mogą argumentować (słusznie), że miasto przekierowując część pieniędzy z utrzymywania i zarządzania flotą pojazdów komunikacji miejskiej na flotę UTO może zaoszczędzić naprawdę duże pieniądze. Z ciekawością będziemy obserwowali jak potoczą się dalsze losy naszych sharingowych kolegów.

My sami natomiast zakasujemy rękawy i zabieramy się ponownie do działań, mających na celu przekonanie decydentów, do delikatnych poprawek aktualnego projektu. Projektu, dodajmy, wyraźnie lepszego, niż projekt ubiegłoroczny. Trzymajcie kciuki. A tych z Was, którzy znajdą trochę wolnego czasu, i którym los UTO nie jest obcy, zachęcamy do zgłaszania uwag do projektu ustawy na naszym profilu na fb lub pisząc na maila halo@zwinnemiasto.pl. Część Waszych uwag zapewne znajdzie się w naszym stanowisku, jakie na etapie konsultacji społecznych z pewnością prześlemy do Ministerstwa. Jesteśmy #Zwinni i chcemy, żebyście Wy też tacy byli, razem możemy więcej!

Ta strona używa COOKIES! Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies, zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki.