Ford T i Xiaomi Mijia a sprawa polska…

Dodano: 26 marca 2018 w kategorii: Hulajnogi elektryczne Autor: zwinnemiasto

Oczywiście przedstawienie tematu w ten sposób jest prowokacją, prowokacja ta jednak jest ściśle związana z raczkującym powolutku, polskim rynkiem hulajnóg elektrycznych, więc naszym zdaniem jest jak najbardziej na miejscu.

Zacznijmy od tego czym był w historii motoryzacji Ford T. Jego produkcja rozpoczęła się w październiku 1908 roku i trwała 19 lat, aż do maja 1927 roku. Model ten jest uważany za pierwszy samochód dostępny powszechnie dla przedstawicieli amerykańskiej klasy średniej. Stanowił on przełom, otworzył całą Amerykę dla osób średnio zamożnych, zmienił postrzeganie odległości i zmienił postrzeganie transportu. W czasach przed pierwszą wojną światową, nawet w najbardziej rozwiniętych krajach, podstawowym środkiem transportu był koń. W prasie pojawiały się katastroficzne wizje tego, że jeśli nie podejmie się zdecydowanych działań, to w wielkich miastach wysokość końskiego łajna sięgnie pierwszego piętra… Apogeum tej ery przypada na marzec 1915 roku, kiedy to w USA żyła rekordowa liczba około 20 milionów koni.

Potem koń znalazł się w odwrocie, zmieniając swój status ze środka lokomocji na przyjemne, rekreacyjne hobby.

W dużej mierze przyczynił się do tego Ford T, który dzięki metodzie wielkonakładowej produkcji seryjnej pojawił się na rynku w niezwykle niskiej cenie, cenie która spowodowała, że prawie każdy pracujący Amerykanin na ów samochód mógł sobie pozwolić. To była istna rewolucja. Z podobną rewolucją mieliśmy do czynienia w Polsce 100 lat później, kiedy również i my zorientowaliśmy się, że każdy Polak może sobie pozwolić na samochód! W ten sposób w roku 2017 osiągnęliśmy poziom 22 milionów zarejestrowanych w naszym kraju samochodów osobowych i 3 milionów samochodów ciężarowych…

Zostawmy te uszczypliwości i wróćmy do Forda T. W 1999 roku został on obwołany najważniejszym samochodem XX wieku, wyprzedzając BMC Mini, Citroëna DS i Volkswagena 1. Ponad 16 milionów sprzedanych egzemplarzy na trwałe odcisnęło piętno na mentalności Amerykanów i na kierunku rozwoju motoryzacji. Dziś 16 milionów sprzedanych aut może nie robić aż takiego wrażenia ale wystarczy uzmysłowić sobie, że tą ilość sprzedano w latach 1908 – 1927 i porównać to z liczbą aut zarejestrowanych w Polsce w okresie międzywojennym. Znaleźliśmy dane dla roku 1937, czyli 10 lat po tym, gdy przestano już produkować Forda T i okazuje się, że mieliśmy wtedy w kraju zarejestrowanych 28570 pojazdów. Dwadzieścia osiem tysięcy, w porównaniu z szesnastoma MILIONAMI Fordów T, których nie sprzedawano wtedy już od ponad 10-ciu lat…

A co ma do tego Xiaomi?

Otóż stawiamy tezę, że Xiaomi Mijia jest dziś dla polskiego rynku hulajnóg elektrycznych tym, czym dla amerykańskiego rynku aut był na początku XX wieku Ford T.

Dlaczego w ogóle piszemy ów post? Otóż co jakiś czas słyszymy od osób związanych z naszą branżą, że Xiaomi Mijia to dla branży tej totalne nieszczęście. My natomiast twierdzimy, że Xiaomi dla naszej branży jest wydarzeniem przełomowym i niezwykle korzystnym. Oczywiście na hulajnodze Xiaomi (piszmy to jako sprzedawcy) nie da się zarobić kroci ale to jest perspektywa zdecydowanie zbyt krótkowzroczna. O wiele ważniejsze jest naszym zdaniem to, że dzieki Xiaomi Mijia pojawia się wreszcie szansa, że hulajnoga elektryczna zawita pod strzechy! Że zobaczymy wreszcie nie pojedyncze osoby ale tysiące osób poruszających się po miastach na hulajnodze elektrycznej. Nie, nie ponosi nas fantazja – tysiące! Naszym zdaniem hulajnoga elektryczna stanie się środkiem transportu popularniejszym, niż rower. Przemawia za nią zbyt wiele zalet aby tak się nie stało. I dzięki Xiaomi Mijia jest szansa, że ta wizja ziści się nie za lat 10 czy 20 ale już za lat kilka.

Część firm próbuje jeszcze walczyć z hulajnogą Xiaomi. Wszystkim polecamy cytat z Paula Grahama. Kiedyś stwierdził on “If customers take you up, nobody can take you down”. W wolnym tłumaczeniu “jeśli klienci wyniosą Cię na piedestał, to nikt nie da rady ściągnąć Cię w dół” (przy okazji polecamy blog Paula Grahama, który dla środowiska startupowego jest postacią wręcz kultową, poza tym środowiskiem pozostaje jednak raczej nieznany, nad czym bolejemy, bo czytając PG skorzystamy na pewno bardziej, niż czytając Adama Mickiewicza (to oczywiście nasza subiektywna opinia).

Cóż – po prostu obiektywnie fajna jest ta hulajnoga od Xiaomi a jak przeczytacie w tytule naszego bloga “O HULAJNOGACH piszemy prawdę…”, stąd nasza wypowiedź na jej temat, stąd nasze nią zainteresowanie i przede wszystkim nasza wiara w to, że to ona jest owym przełomowym modelem hulajnogi elektrycznej, który udowodni szerokiej publiczności, że pojazd tego rodzaju to najpraktyczniejszy jednoosobowy środek lokomocji na krótkich i średnich dystansach. To ona jest tą, która jest w stanie przekonać niedowiarków, że hulajnoga elektryczna to nie śmieszna zabawka, nie marketowy klamot dla dzieci, o fatalnej jakości wykonania, żałosnych parametrach i kuriozalnie brzydkim wyglądzie. Chciałoby się krzyknąć w ślad za Mickiewiczem “Witaj jutrzenko swobody”, ale skoro już ujawniliśmy, że wolimy Grahama, to nie będziemy krzyczeć, wzorując się na wieszczu.

I to by było na tyle, dodamy jeszcze tylko, że Xiaomi w naszej ofercie znajdziecie tutaj a zabytkowe egzemplarze Forda T tutaj 😉

Na Wasze pytania i komentarze czekamy na profilu www.facebook.com/zwinnemiasto oraz pod adresem zwinnemiasto@gmail.com.

Have Fun!